Niektórzy pamiętają czasy Małyszomanii – kiedy głodni sukcesów w jakiejkolwiek dziedzinie sportu cieszyliśmy się, że chociaż w takiej niszowej dyscyplinie jaką są skoki narciarskie mamy swojego mistrza. Na fali popularności tego sportu wyrosło trzech kolejnych odnoszących sukcesy skoczków, a oglądanie kolejnych konkursów stało się swego rodzaju rytuałem. Sukcesy naszych zawodników motywowały do włączania telewizora, jednak umówmy się – to strasznie nudny sport.
Bo jeśli mamy swoich kilku zawodników, którym kibicujemy, musimy wcześniej przeczekać dużo skoków, które nas totalnie nie interesują. Jednego roku w przerwie świątecznej, kiedy akurat rozpoczynała się transmisja pierwszego konkursu Turnieju Czterech Skoczni, przy rodzinnym stole poprosiłem wszystkich kibicujących o napisanie na karteczkach nazwiska czterech niepolskich skoczków, którym przewidują najwyższe miejsca. Po zakończeniu konkursu skoczkom przypisaliśmy ilość punktów zgodną z oficjalną punktacją pucharu świata i ogłosiliśmy zwycięzcę z najwyższą liczbą punktów. Tak zrodził się pomysł na bardziej rozbudowaną wersję.
W poprzednim wpisie pisałem o tym jak wykorzystałem formularze i arkusze google do motywowania siebie – tym razem wykorzystałem arkusz do stworzenia zabawy dla całej rodziny na cały sezon narciarski. Uczestnicy wchodzili na wcześniej przygotowany arkusz, wybierali 7 skoczków (tym razem z puli wszystkich), i po zakończeniu konkursu zdobywali punkty zgodnie z oficjalną punktacją klasyfikacji generalnej. Uczestnik, który dostał najwięcej punktów wygrywał cały konkurs.
Przez to, że wybrałem akurat takie narzędzia oraz to, że głosowanie miało być jak najprostsze plan miał kilka słabych punktów. Po pierwsze kolejność skoczków trzeba było ustawiać ręcznie – po każdym konkursie, a po drugie – przepisywać punkty zdobyte przez danego uczestnika konkursu do innej tabeli, ponieważ każdy mógł za każdym razem podpisać się inaczej. W przypadku napisania tradycyjnej aplikacji – temat załatwiłoby logowanie się na swoje konto i poszukanie odpowiedniego API przesyłającego w jakiejś formie końcową klasyfikację zawodników. Jednak okazało się, że ww. czynności nie zajmują zbyt wiele czasu, a stały się swego rodzaju rytuałem po każdych zawodach.
Po pierwsze więc – ściągnąłem z oficjalnej strony FIS – wszystkich aktualnych skoczków narciarskich, którzy punktowali w zeszłym sezonie. Wrzuciłem ich do arkusza i ustaliłem formułę, która na podstawie pozycji liczyła punkty danego skoczka. Przesuwając pozycję w arkuszu – skoczek miał przypisaną liczbę punktów za zdobyte miejsce. Po drugie – zrobienie formularza z możliwością wyboru 7 skoczków oraz podpisu (preferowane imię i nazwisko, ale po ksywkach też się znamy, bo to przecież konkurs dla rodziny i znajomych). Po trzecie – szereg tabel rozdzielających, przypisujących skoczków do punktów i ustawiających końcową tabelę z uwzględnieniem remisów (jeśli dwie osoby miały równą liczbę punktów, wtedy zdobywały eq-aequo dane miejsce, a kolejne było opuszczane. Np były dwa pierwsze miejsca i potem od razu trzecie).
Ale to nie koniec. Trzeba było utworzyć osobny arkusz z tabelą. Po każdych zawodach trzeba było przepisać liczbę punktów do rekordu z danym uczestnikiem przy danym konkursie. Tabele przeliczające wszystko na końcu wypluwały tabelę z punktami za konkretne zawody, oraz klasyfikację generalną. Po pierwszych konkursach okazało się, że ta klasyfikacja generalna nie będzie prosta. Suma nie była dobra, bo nie każdy mógł uczestniczyć we wszystkich konkursach (brak w jednym już kasowałby szanse na pierwsze miejsce, przez co motywacja bardzo by spadła), a średnia po prostu nie byłaby sprawiedliwa – jeden złoty strzał ustawiałby cały konkurs. Sprawiedliwym wyjściem było więc wyliczanie średniej, do której dodawane było 10% za każdy udział w konkursie.
Uczestnicy dostali link do formularza, link do tabeli końcowej i trzeba powiedzieć, że wiele osób sukcesywnie brało udział w każdym konkursie, a walka o top 10 trwała do samego końca. Kilku uczestników znalazło swój system na wygrywanie, co widocznie przekładało się na wyniki, kilku patriotycznie stawiało na polaków, a kilka osób wzięło udział epizodycznie np podczas jakiegoś spotkania. Do konkursu dołączyły też osoby z poza rodziny, bo po prostu chciały porywalizować. Zabawa trwała przez trzy kolejne sezony: 19/20, 20/21, 21/22 i po każdym konkursie był filmik podsumowujący (który ze względu na RODO jest udostępniony tylko uczestnikom).
Feedback z tej rywalizacji jaki do mnie dotarł był bardzo pozytywny. Wiele osób czekało z wypiekami aż pojawią się wyniki po kolejnym konkursie, robiło wyliczenia, opracowywało strategię, a kiedy z jakiegoś powodu opóźniało się podanie wyników dostawałem mnóstwo pytań – kiedy będą wyniki.


