Każdy kto organizował kiedyś sobie wesele i zapraszał na nie dużo osób wie, że jest to dość duże wyzwanie. W ostatnich latach panuje trend na zapraszanie mniejszej liczby osób, a koszty redukuje się do minimum stawiając na estetyczną, ale coraz bardziej skromną imprezę. Moje wesele przypadło na czasy, kiedy pary młode prześcigały się w tym kto zorganizuje większe, bardziej huczne i bardziej bogato wyglądające wesele, co skrzętnie zaczęli wykorzystywać właściciele lokali podnosząc stopniowo ceny za tzw. talerzyk. W takiej sytuacji określenie liczby gości jak najszybciej i jak najdokładniej było czymś co pozwoliło zaoszczędzić wiele stresu i pieniędzy.
Oczywiście do zarządzania listą gości nadawał się nieśmiertelny arkusz kalkulacyjny, jednak tym razem nie on będzie w centrum uwagi. Postanowiliśmy do zarządzania gośćmi wykorzystać stronę do akceptacji zaproszeń. Skąd taką wziąć? Samemu napisać!
Kupiliśmy domenę, która była prosta do zapamiętania i jednoznacznie identyfikująca nas jako główne postaci imprezy i pod nią postawiliśmy aplikację. Do seryjnie wydrukowanych zaproszeń dodawaliśmy naklejkę z 6-cyfrowym kodem, który był jednocześnie loginem i hasłem do zalogowania się. Po zalogowaniu były wypisane wszystkie osoby, które obejmowało zaproszenie (jednocześnie eliminując niedopowiedzenie których osób zaproszenie dotyczy). Każdej osobie można było ustawić jeden z trzech statusów:
- Będę obecny
- Nie będę obecny
- Jeszcze nie wiem
Po ustawieniu statusu na „Będę obecny” można było wypełnić dodatkowe pola:
- Czy stosuję dietę wegańską
- Czy stosuję dietę bezglutenową
- Czy potrzebuję noclegu po weselu
- Czy potrzebuję noclegu przed weselem
- Pole do wypełnienia imienia i nazwiska (w celu umieszczenia go na liście gości i przy stoliku. Szczególnie przydatne przy „osobach towarzyszących”)
Oprócz tego poprosiliśmy o podanie swojego maila i numeru telefonu. Kilka dni przed ceremonią wysłaliśmy wszystkim na maile dokładne informacje odnośnie do noclegu, miejsca ślubu i wesela oraz ramowego programu, żeby goście wiedzieli czego się spodziewać.
Logowanie do specjalnego panelu pozwalało na pobranie wszystkich odpowiedzi w formie pliku excel, a także wygenerowanie listy gości i winietek na stół z wcześniej przygotowaną grafiką.
Technicznie całość zrealizowana była w PHP + MySQL. W tamtym czasie popularna jeszcze była biblioteka jQuery, więc całe UI było oparte o jej rozszerzenie jQuery UI. Wtedy też robiłem dużo miniaplikacji, do których użycie frameworka pokroju Symfony czy nawet Laravela byłoby strzelaniem z armaty do komara, więc napisałem sobie do nich swój własny miniframework obsługujący routing, logowanie, mvc, prostą obsługę pluginów, a nawet prymitywny ORM.
Pomysł sprawdził się świetnie. Odpadło nam obdzwanianie całej spóźnialskiej rodziny czy odbieranie telefonów o dziwnych porach. Seniorów przyzwyczajonych do konwencjonalnych rozwiązań i osób zwyczajnie nie ogarniających geniuszu naszej aplikacji było na tyle niewiele, że telefonicznie uzyskaliśmy od nich potwierdzenie jednego wieczoru. Przy naszej – prawie 200- osobowej imprezie, na której prawie 90% to osoby przyjezdne aplikacja sprawdziła się idealnie.
Po przetestowaniu aplikacji na nas pojawił się pomysł, żeby zrobić z niej komercyjny użytek. Najpierw w formie ogólnej aplikacji do zapraszania i potwierdzania zaproszeń (o wdzięcznej nazwie „Inwitacja”), a potem bardziej specjalistycznej dedykowanej jednak na zaproszenia weselne (Wedding Whitesite). Napisaną już w poważnym frameworku Symfony, bardziej rozbudowaną i uniwersalną apkę testowaliśmy na naszych znajomych i mimo, że też bardzo ułatwiała im życie ostatecznie w wyniku braku doświadczenia w samodzielnym prowadzeniu takich projektów – odłożyliśmy go na bliżej nieokreślone „kiedyś”.